Oświadczenie wicedyrektor departamentu Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei: Ciężko będzie powrócić do wiosennych dni sprzed 3 lat

Pjongjang, 16 marca (KCNA) – Kim Yo Jong, wicedyrektor departamentu Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei (PPK), wydała w poniedziałek następujące oświadczenie:

Słyszałam wiadomość, że południowokoreańskie władze, od dawna cierpiące z powodu stresu, 8 marca rozpoczęły ćwiczenia wojenne przeciwko naszej Republice.

Innymi słowy ośmielili się rzucić nam poważne wyzwanie. Wydaje się, że są więc zdolni zmierzyć się z konsekwencjami takich czynów, popełnionych wbrew naszym całkowicie zasadnym żądaniom oraz jednogłośnemu sprzeciwowi i potępieniu wszystkich rodaków.

Komitet Centralny naszej Partii już wyjaśnił swoje stanowisko – to czy międzykoreańskie relacje wrócą do nowego punktu wyjścia pokoju i dobrobytu, jak miało to miejsce wiosną 3 lata temu, czy też nie, zależy od postawy władz Korei południowej.

Każdy wie, że odnosiło się to do histerii ćwiczeń wojennych, która objawia się na południu każdego marca i sierpnia, i stanowiło znaczące ostrzeżenie, że może to być ostatnia szansa na naprawienie relacji między północą a południem.

Południowokoreańskie władze, przyzwyczajone do składania gołosłownych deklaracji, podobnie jak w przeszłości głoszą, że ćwiczenia te są „doroczne”, „defensywne” i oparte na symulacjach komputerowych. Mówią, że nie obejmują one rzeczywistych manewrów, a ich skala i zawartość zostały znacząco „zredukowane”. Być może oczekują od nas „elastycznej oceny” i „zrozumienia”, ale jest to doprawdy śmieszne, zuchwałe i głupie.

Nie wiem jak ich nazywać, czy urodzili się głupcami, czy może stali się nimi, całkowicie tracąc zdolność rozumowania na skutek swojego ciągłego niezdecydowania. W każdym razie, nie możemy nie zwrócić na to uwagi.

Zawsze sprzeciwialiśmy się wspólnym ćwiczeniom wojskowym wymierzonym w rodaków, nigdy nie spieraliśmy się co do ich skali i formy.

Jest tak dlatego, że istota i natura tych skierowanych przeciwko rodakom na północy ćwiczeń pozostaje niezmieniona niezależnie od jakichkolwiek zmian w ich formie – czy są prowadzone za kulisami, czy bierze w nich udział 50 lub 100 osób z powodu szerzącej się zjadliwej epidemii.

Dlaczego wciąż nie widzą, że nie nabieramy się na ich bezsensowne przebieranie wściekłego psa w owczą skórę?

Szczerze mówiąc, przykro nam z powodu położenia południowokoreańskich władz, które wiążą swój los z wrogimi aktami wymierzonymi w rodaków, nawet uciekając się do bezsensownych ćwiczeń wojennych, pomimo tego, że znalazły się w kłopotach natury politycznej i ekonomicznej oraz w kryzysie wywołanym epidemią.

Prawdopodobnie ich mania prześladowcza spowodowana anormalną wrogością i nieufnością wobec nas osiągnęła skrajny poziom.

W 2018 roku z tego czy tamtego powodu organizowali oni większe lub mniejsze ćwiczenia wojskowe 110 razy, w roku 2019 ponad 190 razy i w 2020 ponad 170, łamiąc obietnicę zaprzestania takich ćwiczeń. Od dawna mamy tego świadomość i jesteśmy gotowi, aby rozliczyć się z nimi za to w odpowiednim czasie.

Mogą oni wiedzieć lepiej niż ktokolwiek inny jak na północno-południowe relacje wpłynie ciągłe bicie w wojenne tarabany skierowane przeciwko północy.

Podkreślaliśmy to niejednokrotnie i daliśmy im wystarczające możliwości, wykazując się cierpliwością.

Jednakże oni, na oczach całego narodu, ponownie wybrali „wojnę w marcu” i „kryzys w marcu”, zamiast „ciepła w marcu”.

W wiosenne dni marca, zamierzają przynieść lodowaty wiatr, nie ciepły, którego wszyscy oczekiwali.

Władze Korei południowej powinny zdać sobie sprawę, że dokonały złego wyboru przekraczając „czerwoną linię”, choć same tego nie chciały.

Ich konfrontacyjne nastawienie wobec rodaków na północy i wrogie działania wobec nich, które zaostrzyły się do postaci przewlekłej choroby, doszły do nieuleczalnego stanu. Ponownie dochodzimy do wniosku, że nie mamy o czym z nimi rozmawiać.

Ćwiczenia wojenne i wrogość nie mogą iść w parze z dialogiem i współpracą.

Z uwagi na obecną sytuację, w której władze Korei południowej trwają przy wrogich działaniach będących w sprzeczności z dialogiem i całkowicie zniszczyły podstawy zaufania poprzez nieustanne gry wojenne, nie możemy nie poruszyć kwestii Komitetu na rzecz Pokojowego Zjednoczenia Kraju, organizacji służącej dialogowi z południem, w takim wypadku nie mającej racji bytu.

Rozważamy również kwestię rozwiązania Międzynarodowego Biura Turystyki Kumgangsan i innych tego rodzaju organizacji, jako że jakakolwiek współpraca i wymiana z południowokoreańskimi władzami, które traktują nas jak wroga, nie będzie dłużej potrzebna.

Takie ważne kroki zostały już zaraportowane naszemu najwyższemu kierownictwu.

Będziemy obserwować przyszłą postawę i postępowanie południowokoreańskich władz. I jeśli ośmielą się uciec do bardziej prowokacyjnych działań, możemy podjąć specjalne środki w postaci stanowczego unieważnienia nawet północno-południowego porozumienia militarnego.

Każdy czyn ma swój skutek.

Jedno jest pewne – południowokoreańskie władze, którym pozostały już tylko miesiące do końca kadencji, mogą doświadczyć ogromnego niepokoju z powodu swoich zaczepnych działań.

Jak zostało już wyjaśnione podczas naszego historycznego 8. Kongresu Partii, to co dostaną, będzie proporcjonalne do ich wysiłków i wkładu.

Korzystając z tej okazji, ostrzegamy nową administrację USA, która usilnie stara się rozsiać zapach prochu na naszej ziemi.

Jeśli chce spać spokojnie przez następne cztery lata, to nie powinna od samego początku robić tego co może jej spokojny sen odebrać.

Cokolwiek i jakkolwiek robiły będą w przyszłości południowokoreańskie władze zgodnie z instrukcjami swojego pana, ciepłe, wiosenne dni sprzed trzech lat, których tak bardzo chcieliby, nie wrócą z łatwością.