Pjongjang, 28 kwietnia (KCNA) — Rzecznik Komisji Obrony Narodowej KRLD wydał w poniedziałek oświadczenie, odnosząc się do podróży prezydenta USA Obamy do południowej Korei, trwającej od 25 do 26 kwietnia.

Podróż Obamy była niczym innym jak nienormalną groteskową inscenizacją, w odpowiedzi na kokieterię i prośbę złożoną przez jego damskiego pachołka, który został przyciśnięty do ściany za jego niepopularne i faszystowskie rządy nowego typu, mówi oświadczenie i kontynuuje:

Nie chcemy brać za problem każdego obrzydliwego zachowania, które miało miejsce między nim a jego służką, jednak nie można nie brać pod uwagę jego poważnego i niegodziwego zachowania.

Udzieliliśmy Obamie znaczącej rady, aby swoje działania przemyślał dwa rady, jako że jest to człowiek odpowiedzialny za odprężenie i pokój na Półwyspie Koreańskim, przed rozpoczęciem jego ostatniej podróży.

Podczas swojej podróży, przeprowadził rozmowy na szczycie i wspólną konferencję prasową oraz dokonał inspekcji Amerykańsko-południowokoreańskiego Dowództwa Sił Połączonych, itp., uporczywie atakując KRLD i rzucając siły marionetkowe do eskalacji konfrontacji z nią.

Wezwał on do zaostrzenia międzynarodowych „sankcji” i pobudzenia „współpracy w ramach kampanii przeciwko północy” oraz porozumiał się ze swoją południowokoreańską odpowiedniczką w sprawie budowy tarczy antyrakietowej i odroczenia przeniesienia prawa do kontrolowania działań wojennych, pod pretekstem aktywności nuklearnej i wystrzeliwania rakiet przez KRLD dla celów samoobronnych. To jasno pokazuje cel jego ostatniej podróży.

KON KRLD wyjaśnia następujące pryncypialne stanowisko w związku z tym, iż szef wykonawczy USA, odpowiedzialny za opracowywanie i wdrażanie polityki wobec KRLD, ośmielił się prowokować KRLD i lekkomyślnie zachowywać po przylocie do południ0wej Korei:

Po pierwsze, USA powinny głęboko odpokutować za swoje zbrodnie z przeszłości, kiedy to sprowadziły katastrofę nuklearną na ludzkość, przed robieniem problemu z bomb KRLD, które służą do słusznych celów.

Obama głośno twierdzi, że bomby KRLD są „bezpośrednim zagrożeniem” dla Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników oraz głośno mówi o „teorii nieuznawania bomb nuklearnych północy”.

Kwestia nuklearna, źródło ogólnoświatowej katastrofy i kłopotów, zrodziła się przez USA.

KRLD uzyskała dostęp do broni nuklearnej z powodu stałego zagrożenia nuklearnego i szantażu ze strony USA.

To jest nie do wytrzymania, że USA zachowują się bezwstydnie, ukrywając swoją przeszłość i praktyki, przez które zrodził się problem nuklearny.

Chcielibyśmy raz jeszcze oświadczyć, iż broń nuklearna KRLD nie podlega czyjemukolwiek uznaniu czy zezwoleniu. Nie jest ona kartą przetargową w rozmowach gospodarczych, i innych.

USA powinny być dobrze poinformowane, aby najpierw odpokutować za swoje uczynki, przed zajmowaniem się innymi.

Powinny lepiej się zachowywać, pamiętając, iż wypowiedziane przekleństwo zawsze wraca do gniazda.

Po drugie, Obama powinien pomyśleć o schorowanym społeczeństwie amerykańskim i ważyć słowa, zanim będzie mówił o bzdurach dot. „prowokacji”, „zagrożenia” i „praw człowieka” w KRLD

W trakcie swojej podróży do południowej Korei, Obama, przy boku Park, mówił o „prowokacjach”, „zagrożeniu” i kwestii „praw człowieka” w KRLD.

Nie możemy nie zdać pytania, czy wygadywał on takie bzdury świadom ich prowokacyjnego charakteru i zagrożenia które ze sobą niosą.

USA twierdzą, iż słuszna samoobrona własnego nienaruszalnego kraju przed inwazją obcych oznacza „prowokację” i „zagrożenie”, za to ich bandyckie akty machania szabelką daleko poza granicami własnego kraju są uzasadnionymi działaniami. To ukazuje ich praktykę, przypominającą winnego składającego pozew jako pierwszy i głębokie mieszanie dobra ze złem.

Podobnie jest w przypadku kwestii „praw człowieka” w KRLD.

Prawa człowieka dokładnie oznaczają suwerenność.

Człowiek przypomina martwego, jeśli jest on pozbawiony niepodległości.

Ani bogactwa materialne, ani luksusy nie mogą zastąpić niepodległości.

Jest to prawda potwierdzona przez długą historię ludzkości i dzisiejszą ponurą rzeczywistość.

USA i ich sojusznicy powinni jasno rozumieć, że ich ballada „praw człowieka” nie może obalić KRLD, tak jak to miało miejsce na Bliskim Wschodzie i na Bałkanach.

Po trzecie, USA powinny pamiętać, iż ich próba przejęcia kontroli na Półwyspem Koreańskim jest anachronicznym aktem, który przyniesie im tylko wstyd i zniszczenie.

W tym momencie Obama ujawnia swoją naturę wilka, który poluje na innych.

Zmusił on południowokoreańskie siły marionetkowe do zrewidowania okresu i warunków przeniesienia prawa do kontrolowania działań wojennych, planowo na rok 2015.

USA starają się utrzymać prawo do kontrolowania działań wojennych za wszelką cenę, aby utrzymać swoją pozycję w południowej Korei, strategicznym grodzie, którą okupuje już prawie siedem dekad.

To dlatego trąbią o „stałym zagrożeniu” ze strony KRLD i o „odstraszającej wojnie”.

Amerykańskie próby utrzymania swoich sił w południowej Korei na czas nieokreślony są mrzonką.

Jasne jest nasze stanowisko przedstawione USA, które nie wiedzą w ogóle kim jest ich rywal.

Coraz bardziej nieskrywane wrogie działania USA przeciwko KRLD wzmocnią tylko jej środki odwetowe.

Obama powinien być dobrze poinformowany, aby prawidłowo zmierzyć się z obecną sytuacją, chociaż z opóźnieniem, i chłodno przeanalizować to co zyskał a co stracił przez jego błędną wrogą politykę wobec KRLD.

Pragniemy poinformować po raz kolejny, aby nie zmarnował on szansy, dopóki pozostaje szefem Białego Domu.