Przewodniczący Kolegium Szefów Połączonych Sztabów USA wzywał niedawno do „ustalenia sposobów współpracy w celu radzenia sobie z zagrożeniami ze strony Korei północnej”, pośród rosnącego wśród amerykańskich polityków strachu wobec postępujących stosunków na linii KRLD-Japonia.

Jest to objawieniem bezdusznego projektu USA, aby utrzymać stereotypowy pogląd o „zagrożeniu ze strony Korei północnej” i wykorzystać go do realizacji swojej strategii dominacji w regionie Azji i Pacyfiku.

Amerykanie są wystraszeni sytuacją w Azji Północno-Wschodniej, która rozwija się wbrew ich woli.

Oskarżają oni KRLD za jej ćwiczenia rakietowe, jednak to ruchy własnych sojuszników najbardziej ich niepokoją.

Na przykład, Japonia jest obecnie zajęta dialogiem i współpracą na rzecz poprawy stosunków z KRLD.

Ruchy te są popierane przez społeczność międzynarodową, ponieważ są one zgodne z interesami mieszkańców obu państw oraz zgodne z pragnieniem pokoju i stabilności w regionie.

Jednakże, Amerykanie wywierają presję na Japonię, wzywając ją do „utrzymania przejrzystości w dialogu z Koreą północną”.

Obawiają się oni, iż poprawa stosunków na linii KRLD-Japonia może mieć niekorzystny wpływ na wzmacnianie sojuszu na rzecz agresji, na którego czele stoją. Waszyngton stara się wykorzystać Japonię i Koreę południową jako brygadę uderzeniową dla realizacji swojej strategii dominacji w regionie Azji i Pacyfiku.

Traktuje on KRLD jako pierwszy cel do stłumienia w realizacji swojej strategii dominacji oraz pretekst, pozwalający zatuszować jego hegemoniczny scenariusz.

Z tego powodu, Amerykanie już dawno temu włączyli sojuszników do eskalacji konfrontacji, opisując słuszne środki samoobronne KRLD jako „zagrożenie” dla stabilności regionu.

Na tym tle, przewodniczący Kolegium Szefów Połączonych Sztabów USA potępił KRLD za jej wzmacnianie zdolności odstraszania militarnego, „podkreślając znaczenie współpracy trójstronnej”.

Wydaje się, że Amerykanie nie potrafią wymyślić bardziej wiarygodnego pretekstu, niż opowieść o „zagrożeniu ze strony Korei północnej”, aby nakłonić sojuszników do działań na rzecz agresji.

Jednak jest to już oklepana sztuczka, która nie działa.

Amerykanie powinni jasno zrozumieć, że nic nie może ukryć ich dzikiej hegemonicznej ambicji.

Źródło: KCNA