Pjongjang, 4 marca (KCNA) — Stany Zjednoczone są tundrą praw człowieka, najgorszym na świecie oprawcą praw człowieka.

Dobrze ilustruje to ich system wyborczy. Każde wybory w USA są pieniężną rywalizacją pomiędzy bogatymi, z pominięciem woli przeważającej większości ludności.

Podczas wyborów prezydenckich w 2012 roku, Obama, obecny szef wykonawczy, w mniej niż miesiąc wydał aż 23, 6 milionów dolarów na reklamę telewizyjną, w celu pokonania swoich rywali.

To jasne jak słońce, że wola i interesy mas pracujących, stanowiących 99 procent populacji, nie może być respektowana w ramach takiego, opierającego się na pieniądzach, systemu wyborczego, służącemu jednemu procentowi bogatych osób.

W Stanach Zjednoczonych, wolność słowa ich obywateli, poufność korespondencji i inne podstawowe prawa zostały pogwałcone przez władzę państwową.

Rząd monitoruje każdy ruch wszystkich swoich obywateli w czasie rzeczywistym, poprzez kamery i urządzenia podsłuchowe a nawet bezzałogowe drony, pod pretekstem „bezpieczeństwa narodowego”.

Ponad dziesięć milionów obywateli nie ma pracy, a liczba tych żyjących w ubóstwie wzrosła w zeszłym roku do 46,5 milionów z 39,8 milionów w 2008 roku.

Ceny mieszkań wzrosły w ubiegłym roku 0 11,5%, pozostawiając wielu ludzi na pastwę bezdomności.

W międzyczasie, zaledwie 480 miliarderów w kraju posiada wartość majątku wynoszącą 2,05 bilionów dolarów, prowadząc luksusowe i rozpasane życie. W zeszłym roku, prezydent Obama wydał co najmniej sto milionów dolarów na swoją tygodniową wycieczkę po krajach afrykańskich, wywołując krytykę ze strony ludu.

Kilka dni temu, amerykańska „GALLUP” opublikowała wyniki sondażu, w którym dwóch na trzech ankietowanych skarżyło się na zwiększającą się przepaść między biednymi a bogatymi.

Wszystkie rodzaje przestępstw szerzące się w USA stanowią poważne zagrożenie dla prawa do życia oraz nienaruszalności praw człowieka.

W zeszłym roku, w Nowym Jorku odnotowano 1 093 przypadków przestępstw z użyciem broni palnej.

Każdego roku, ponad 100 tysięcy ludzi pada ofiarą gangów w całych Stanach Zjednoczonych.

Pomimo tego, iż administracja USA rzekomo podjęła kroki w celu ustanowienia prawa w celu regulacji przepisów związanych z bronią palną, próba ta okazała się porażką ze względu na przeszkody ze strony handlarzy bronią. Stało się wprost przeciwnie – Illinois i inne stany przyjęły projekty ustawy łagodzące kontrolę handlu bronią.

Narkomania, która degraduje ludzi psychicznie i fizycznie, stała się jednym z problemów społecznych w USA. Rosyjski ITAR-TASS informuje, iż ilość spożycia heroiny w USA w ostatnich latach wzrosła o 80 procent.

Brutalne napaści na kobiety są w USA zgłaszane jeden po drugim. W zeszłym roku, 52-letni mężczyzna, Ariel Castro, porwał trzy kobiety i uwięził je w swoim domu, wykorzystując je seksualnie przez 10 lat.

W Stanach Zjednoczonych, każdego roku ponad dwa miliony kobiet pada ofiarą napaści ze strony rodziny i prawie 20 procent kobiet staje się ofiarą gwałtu.

Policjanci, których zadaniem jest zapobieganie wszelkiego rodzaju złu społecznemu, przejęli inicjatywę w popełnianiu zbrodni.

W Nowym Jorku był niegdyś „policjant kanibal”, który upiekł 100 porwanych kobiet.

USA mówi o „społeczeństwie równości wszystkich ludzi” głośniej niż jakikolwiek inny kraj, jednak jest krytykowane przez społeczność międzynarodową jako królestwo dyskryminacji rasowej.

W zeszłym roku, sąd we Florydzie uniewinnił białego policjanta, Zimmermana, który zastrzelił niewinnego czarnego chłopca, wywołując oburzenie wśród czarnej społeczności.

Aż 1 000 ultraprawicowych grup rasistowskich jest aktywnych w USA, wspieranych przez rząd.

Tak marne przestrzeganie praw człowieka występuje również w Japonii i innych proamerykańskich krajach zachodnich.

Anty-północnokoreańskie siły powinny zwrócić uwagę na kwestię przestrzegania praw człowieka przez nie same i na ich nieludzkie zbrodnie, przed stylizowaniem się na „sędziów praw człowieka”.