Pjongjang, 21 września (KCNA) — Sytuacja na Półwyspie Koreańskim wchodzi w fazę odprężenia, a między koreańskie relacje zmierzają powoli ku pojednaniu i współpracy. Jednak są siły, które rzucają przeszkody na tej drodze.

Ostatnio, szefowa Korei Południowej i inni wysocy rangą politycy rywalizowali ze sobą w chełpieniu się, że atmosfera pojednania, która powstała dzięki szczerej propozycji dialogu ze strony KRLD i jej pozytywnych działań, zapanowała dzięki ich „pryncypialnej polityce wobec Północy„.

Określili oni wycieczki na Górę Kumgang źródłem „zarabiania pieniędzy” przez Północ i opisali międzynarodowe zawody sportowe organizowane w KRLD zgodnie z zasadami i regułami jako „zmianę”, co jest niedorzecznym bełkotem.

To nic innego jak bezczelna prowokacja i kpina z KRLD, która wykazała wielkoduszność i szczerość dla zrealizowania pragnienia rodaków, mimo różnego rodzaju trudności.

Warto przypomnieć, jak sytuacja na Półwyspie Koreańskim została doprowadzona do fazy odprężenia, chociaż znajdowała się w ekstremalnej fazie.

Kto dokonał szczerych wysiłków zmierzających do rozwiązania, w sposób dalekowzroczny, takich kwestii, jak wznowienie pracy w Strefie Przemysłowej Kaesong oraz realizacji zjednoczenia rozdzielonych rodzin i bliskich, tragedii wynikającej z podziału narodu, oraz dla wznowienia wycieczek na Górę Kumgang, które zostały zawieszone?

W rzeczywistości, do teraz KRLD patrzy przez palce na zawieruchę konfrontacyjną rozpętaną przez południowokoreańską grupę konserwatywną, w imię narodowego pojednania i rozwoju stosunków między koreańskich, chociaż jest to czymś niewybaczalnym w świetle zdrowego rozsądku.

Południowokoreański reżim marionetkowy gra na nerwach KRLD, partnera w dialogu, rozpętując ekstremalną aferę konfrontacyjną, która całkowicie neguje system społeczny KRLD, błędnie interpretując jej dobrą wiarę i wielkoduszność.

Reżim jest zajęty skierowanymi przeciwko Północy manewrami wojennymi i gromadzeniem broni, mówiąc o „zjednoczeniu w ramach demokracji liberalnej” za sceną dialogu oraz o „uderzeniu na Północ przekraczając wojskową linię demarkacyjną”, w zmowie z jego amerykańskim mistrzem.

Inscenizuje „kampanię polowania na czarownice”, chcąc rozprawić się ze wszystkimi prodemokratycznymi osobistościami, które nawołują do między koreańskiego pojednania, jedności i zjednoczenia, oznaczając je jako „elementy pro-komunistyczne” i „siły pro-północne”, celowo łącząc „sprawę wzniecania rebelii” z Północą.

Pomimo tej sytuacji, między Północą a Południem miały miejsce dialog i negocjacje, co było urzeczywistnieniem cierpliwych wysiłków KRLD.

Jednakże południowokoreański reżim marionetkowy trąbi o tym, że postępy w stosunkach między koreańskich są wynikiem jego „teorii zasady” i gra na nerwach KRLD, swojego partnera w dialogu. Jest to objawieniem jego ukrytych celów dla eskalacji konfrontacji. Nie może to być odebrane inaczej niż zachowanie chuliganów pozbawionych elementarnych zasad ludzkiej etyki.

Trąbienie o pojednaniu i budowaniu zaufania przez grupę konserwatystów to nic innego jak puste słowa, dla oszukania społeczności międzynarodowej i rodaków. Jej ukrytym celem jest zachęcanie do konfrontacji z KRLD.

To nikt inny jak konserwatywna grupa mówi o dialogu, ale poza sceną zajmuje się niepokojącym scenariuszem konfrontacji.

Czy jest możliwe, aby prowadzić normalny dialog i omówić kwestię naprawy między koreańskich relacji z tymi, którzy wymachują sztyletami przed swoim partnerem w dialogu?

To jasne jak słońce, że żaden problem nie może zostać rozwiązany w ramach obecnie panującej sytuacji, w której grupa konserwatywna wykorzystuje dialog i negocjacje jako narzędzie dla podżegania do konfrontacji, uznając północno-południowe relacje za wrogie.

Jeśli „konfrontacja towarzysząca dialogowi” pozostanie zasadą grupy, to nie należy się spodziewać jakichkolwiek elementarnych postępów w stosunkach między koreańskich.

Południowokoreańska grupa konserwatywna jest całkowicie winna obecnie panującej sytuacji.