Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna

Pjongjang

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna została założona 9 września 1948 roku, jednak geneza republiki sięga już roku 1934.

Były to czasy kiedy Prezydent Kim Il Sung organizował antyjapońską walkę zbrojną w Chinach, na terenie Mandżurii. W samej Korei nie istniały bowiem sprzyjające warunki dla wojny partyzanckiej, półwysep był zbyt wąski do prowadzenia operacji manewrowych, organizowanie działań partyzanckich na dużą skalę utrudniał też rozwinięty transport.

Klęska ochotniczej wojny prowadzonej w Korei w latach 1900-1920 przeciwko japońskiemu okupantowi, pokazała, że organizacja zbrojnego oporu na Półwyspie Koreańskim była trudna. Dlatego w latach 30. XX wieku dla sprawy walki z bronią w ręku o niepodległość narodu koreańskiego pomocne okazały się być obszary Mandżurii. Prezydent Kim Il Sung ustanowił strategię: Koreańska Ludowa Armia Rewolucyjna aktywnie angażuje się w wojnę na wyczerpanie z armią japońską, jednocześnie potajemnie uzbrajając i szkoląc patriotów na Półwyspie Koreańskim. Po zakończeniu przygotowań, miało to pozwolić osiągnąć niepodległość Korei poprzez ogólnonarodowe zbrojne powstanie. Przygotowania szły bardzo dobrze, ale w sierpniu 1945 roku, po dołączeniu Związku Radzieckiego do wojny, Japonia zdecydowała się na kapitulację. W efekcie strategia prezydenta Kim Il Sunga nie zmaterializowała się, gdyby została ona zrealizowana otworzyłby się nowy rozdział w historii kolonialnej wojny narodowowyzwoleńczej.

Do organizacji swojej partyzanckiej walki Koreańska Ludowa Armia Rewolucyjna potrzebowała bazy, ta też powstała w 1933 roku. W bazie utworzony został rewolucyjny rząd. Zacząć trzeba jednak od tego, że początkowo niektórzy komuniści byli chętni do naśladowania we wszystkim Związku Radzieckiego, który był wówczas jedynym socjalistycznym krajem na świecie. Dlatego najpierw ustanowiono rząd na wzór radziecki i wszystko organizowane było w stylu radzieckim, co nie odpowiadało cechom Mandżurii i potrzebom Koreańczyków. Część komunistów uważała jednak wtedy, że jest to najlepszym rozwiązaniem i zmuszała masy do przyjmowania metod, które nie odpowiadały ich realnym potrzebom. Jednak Prezydent Kim Il Sung, rozumiejąc faktyczną sytuację, zdecydował, że styl radziecki jest odpowiedni dla narodu rosyjskiego, lecz naród koreański powinien mieć swój własny. W rezultacie zaproponował drogę do zbudowania rewolucyjnego rządu ludowego, reprezentującego interesy całego narodu, w tym robotników, chłopów, pracujących intelektualistów i drobnych przedsiębiorców o antyjapońskim nastawieniu. W tym czasie nawet Międzynarodówka Komunistyczna uznała, że jest to najbardziej racjonalna forma budowy rządu.

W listopadzie 1945 roku, zgodnie z planem amerykańskiego CIA, mającym na celu zakłócenie sytuacji w radzieckiej strefie okupacyjnej, w północnej części Korei doszło do młodzieżowych zamieszek w mieście Sinuiju, na granicy z Chinami. Jednakże, kiedy Prezydent Kim Il Sung, darzony ogromnym szacunkiem jako wielki patriota i bohater narodowy, pojawił się w Sinuiju, sytuacja szybko się uspokoiła. W obecności młodzieży wygłosił on przemówienie wzywające wszystkich ludzi do zjednoczenia się i zbudowania nowej Korei. Zapytał go ktoś wówczas jaka demokracja powinna zostać wprowadzona w Korei. Prezydent Kim Il Sung powiedział, że powinna być to demokracja w stylu koreańskim. Zaznaczył, że demokracja amerykańska czy radziecka nie jest odpowiednia dla Koreańczyków.

Później KRLD spotykała się z naciskami ze strony Pekinu, chcącego aby naśladowała chińską rewolucję kulturalną, jak również ze strony Moskwy, nalegającej na integrację gospodarczą Korei ze Związkiem Radzieckim. W latach 60. zarzucano jej „siedzenie między dwoma krzesłami”, na co Prezydent Kim Il Sung odpowiedział, że siedzi ona na swoim krześle.

Obecnie Waszyngton chciałby zobaczyć w KRLD neokolonialną „demokrację” w amerykańskim stylu i do wprowadzenia jej tam dąży.

Jednak KRLD z dumą i godnością, niezmiennie demonstruje silnego ducha niezależności, odrzucając wszystko co nie jest zgodne z interesami narodu koreańskiego. Nieustannie wykazuje się niezłomną wolą, mającą swoje odzwierciedlenie w praktycznych wysiłkach, aby żyć we własnym stylu i być gospodarzem na własnej ziemi.

Luksusowe domy, prywatne samochody i ekstrawaganckie produkty nie są celem życia człowieka, lecz raczej środkiem do jego życia. Niektórzy mylą cele i środki i pesymistycznie patrzą na obecną sytuację w KRLD, co jest jednak raczej krótkowzroczne.

Już w 1991 roku, po wizycie w Pjongjangu, jeden z czołowych polityków Japonii, wicepremier Shin Kanemaru, zauważył, że dla oceny przyszłości KRLD istotna jest nie obfitość towarów w sklepach, lecz trafna polityka i dobrzy politycy tego kraju.

Przyszłość Półwyspu Koreańskiego leży w KRLD

Ostatnio świat miał okazję zobaczyć, jak sytuacja w Afganistanie wymyka się spod kontroli a prowadzone przez Amerykanów dwudziestoletnie wysiłki na rzecz westernizacji tego kraju kończą się porażką. Stany Zjednoczone twierdziły, że ich siłowa polityka przyniesie Afgańczykom „demokrację” i „prawa człowieka”, jednak okoliczności na przysłowiowym załączonym obrazku zdają się krzyczeć: nie tędy droga! W przypadku Korei Południowej, uważanej za kraj demokracji w zachodnim stylu, w ciągu ostatnich 70 lat niemal regułą stało się, że prezydenci nie są w stanie bezproblemowo dożyć końca swoich dni. Najczęściej bowiem najpierw poszczególni politycy powoływani byli na stanowisko prezydenta z obowiązkowym błogosławieństwem Stanów Zjednoczonych, jednak następnie kolejnych spośród nich spotykał taki los jak utrata życia w wyniku zabójstwa, czy trafienie do wiezienia po zakończeniu swojej kadencji.

W KRLD od początku wyznacznikiem państwowej polityki stały się interesy całego narodu, co widać było po szybko przeprowadzonych reformach, które dały ludziom rolę prawdziwych gospodarzy kraju. Społeczeństwo dostało sprawiedliwość ekonomiczną, bezpłatną służbę zdrowia, edukację, równe prawa dla kobiet, darmowe mieszkania i inne przywileje. Przede wszystkim zaś otrzymało wolność od zagranicznej dominacji – czynnik konieczny, jeśli na pierwszym miejscu ma być stawiane dobro narodu, nie obce imperium. Dla kontrastu na południu Amerykanie ustanowili system, który kanadyjski publicysta Stephan Gowans nazwał w jednym ze swoich artykułów “japońskim kolonializmem bez Japończyków”. Jakkolwiek jednak go określić, nie sposób nie zauważyć jego wyraźnego nastawienia na realizację interesów zagranicznego mocarstwa, nie koreańskich mas.

Dzisiaj, podczas gdy KRLD konsekwentnie opiera swoją politykę na interesach narodu i dla wielu ludzi na całym świecie stanowi inspirujący symbol prawdziwej niezależności, w przypadku Korei Południowej wciąż ciężko mówić o suwerenności. Na obecną chwilę, na południu Półwyspu Koreańskiego Stany Zjednoczone cały czas utrzymują potężną obecność wojskową, co więcej, w wypadku konfliktu zbrojnego południowokoreańska armia oficjalnie podlega amerykańskim rozkazom.

Gdy przyjrzeć się okolicznościom panującym na Półwyspie Koreańskim, łatwo można dojść do wniosku, że jego przyszłość leży w KRLD, która gwarantuje narodowi bycie gospodarzem na własnej ziemi i niezależne kształtowanie własnego losu. Jeśli chodzi o Koreę Południową, ostatnio w następstwie sytuacji w Afganistanie niektórzy komentatorzy zadawać zaczęli pytania co dla niej wydarzenia takie oznaczają i czy sytuacja tam może potoczyć się podobnie jak dziś w Afganistanie lub w Południowym Wietnamie w latach 70. XX wieku. Niezależnie od zapatrywań jakie można prezentować na tę debatę, nasuwa ona pytanie: czy to normalne, aby jakikolwiek kraj opierał swoją egzystencję na obecności obcych wojsk?