Podczas zaciętej Wojny o Wyzwolenie Ojczyzny, Wielki Przywódca Kim Il Sung organizował i prowadził do zwycięstwa cały Naród Koreański, ciągle będąc na pierwszej linii frontu.

Pewnego dnia w 39 roku Juche (1950) wezwał On do siebie urzędnika i powiedział mu, że wybiera się do frontowej kwatery głównej w Suanbo, niedaleko pierwszej linii frontu. Poprosił go o przygotowanie się do drogi.

Z Pjongjangu do Suanbo było ponad 400 kilometrów. Wszyscy urzędnicy martwili się o bezpieczeństwo Kim Il Sunga, ponieważ podróż tam była bardzo ryzykowna.

Odgadując ich myśli, Kim Il Sung wezwał do szybkiego wyruszenia w drogę, mówiąc, że nie są w aż takim niebezpieczeństwie, jak żołnierze toczący krwawą walkę na froncie.

Bardzo ciężko było dotrzeć na front.

Konieczne było przejeżdżanie drogą zasypywaną deszczem pocisków przez wrogie samoloty i przekraczanie bystrzy rzecznych w miejscu bez mostu.

Gdy dotarli do wioski nieopodal Suanbo, cała stała ona w ogniu roznieconym przez bombardowania, które prowadziły wrogie samoloty.

Przez płomienie samochód nie mógł dalej jechać.

Kim Il Sung wysiadł z samochodu i przez chwile spoglądał na płonącą wioskę. Powiedział urzędnikom, że nie ma czasu czekać aż zgaśnie ogień i żeby oni przejechali na około, sam zaś przeszedł pieszo przez pogrążoną w ogniu wioskę.

Do Suanbo dotarł wczesnym rankiem, na drugi dzień po wyruszeniu z Pjongjangu.

Nie odpoczywając ani chwili po długiej podróży, zajął się organizacją i dowodzeniem pilnymi operacjami militarnymi i rozwiązywaniem zawiłych problemów na froncie.

Pod przywództwem Kim Il Sunga, który wykazał się bezgranicznym oddaniem dla swojego kraju i narodu, Koreańczycy byli w stanie odeprzeć agresora i odnieść wspaniałe zwycięstwo w Wojnie o Wyzwolenie Ojczyzny.