Zło na świecie występuje pod różnymi postaciami. Przełom wieku XX oraz XXI, pomimo wielkiego postępu technicznego ludzkości, okazał się triumfem mass mediów okłamujących swoich odbiorców. Nie inaczej jest z ukazywaniem niepodległego państwa KRLD. W poniższym artykule postaramy się omówić najczęstsze manipulacje informacjami, na jakie możemy się natknąć oglądając telewizję, słuchając radia lub czytając gazety zarówno w Europie Zachodniej, jak USA oraz kierowanych z Waszyngtonu  państw marionetkowych.

1. Agresor jako ofiara oraz tzw. „prawa człowieka”

Metoda ta dopracowana została w czasach II wojny przez Ministerstwo Propagandy III Rzeszy hitlerowskiej. W wielkim skrócie – polegała ona na ukazaniu państwa napadniętego jako agresora przez mass media nazistowskich Niemiec oraz rozpowszechnieniu informacji dalej w świat przez agencje międzynarodowe. Polska, według hitlerowców, miała sprowokować Niemcy do wojny w obronie „mniejszości niemieckiej”. Polacy rzekomo napadli na stację radiową w Gliwicach. W rzeczywistości sabotażu dokonali niemieccy kryminaliści przebrani w polskie mundury, którzy zaraz potem zostali fizycznie zlikwidowani przez samych hitlerowców.

25 czerwca 1950 roku, według mass mediów amerykańskich – Korea Północna zaatakowała Koreę południową. Nikt jednak nie wspomina o wcześniejszych napaściach żołnierzy USA na północnokoreańską ludność cywilną, rzeziach i gwałtach, zmuszaniu do prostytucji, a także innych politycznych prowokacjach. Nikt nie wspomina o wykorzystywaniu przez USA znienawidzonych przez Koreańczyków japońskich kolaborantów w roli administracji terenowej. Ludzie ci w czasach II wojny światowej służyli w armii Cesarstwa Japońskiego, która niezwykle brutalnie obchodziła się z mieszkańcami całej Korei. To przeciwko Japończykom, a później USA oraz ich kolaborantom wybitny dowódca partyzancki, Prezydent Kim Il Sung, prowadził działania zbrojne. Korea Północna nigdy nie wypowiedziała wojny Korei Południowej – co również jest pomijane przez media zachodnie.

Gdy USA oraz jej marionetki chcą odebrać niepodległość jakiemuś suwerennemu państwu, wówczas medialnie jest ono demonizowane według najlepszych hitlerowskich inspiracji. Przywódca kraju jest ukazywany jako tyran, despota, ludobójca i osoba niezrównoważona psychicznie, a zwykli ludzie występują jako fanatycy, albo ciemna masa. Tak było z Jugosławią/Serbią, Irakiem, Afganistanem… Identycznie jest w przypadku np. KRLD, Wenezueli, Iranu, Białorusi, Kuby.

Pod adresem powyższych niepodległych państw padają liczne krzykliwe oskarżenia, wśród których najczęściej powtarzane jak mantra jest „łamanie praw człowieka”. Czym są „prawa człowieka”, jeśli przyjrzymy się logicznemu układowi owego sloganu? To nic innego, jak produkowanie bełkotu medialnego, mającego na celu przysłonić jasność myślenia odbiorcy informacji. W rzeczywistości stwierdzenie „prawa człowieka” oznacza tyle samo co np. „prawa psa” czy „prawa lodówki” – a więc nie oznacza kompletnie nic. Tak zwane „prawa człowieka” nie są przestrzegane przede wszystkim przez kraje, które głoszą konieczność ich ochrony. Jak można bowiem przestrzegać czegoś, co zostało wymyślone w agencji Public Relations, a nie z rzeczywistych potrzeb zwykłego obywatela?

Kolejnym argumentem stosowanym przez USA przeciwko niepodległym państwom jest spreparowana informacja o rzekomym „posiadaniu broni masowego rażenia” przez nie. Tymczasem w Iraku jej nie znaleziono, podobnie w Afganistanie. Wszystkie kraje, które jankeskie Imperium Zła uważa za cele przyszłych swoich ataków – muszą się faktycznie zacząć zbroić (także w broń atomową), by odeprzeć realną agresję ze strony USA. Jak w roku 1939 Polska w starciu z hitlerowcami wyszła na fatalnie zrealizowanej strategii obronnej oraz przestarzałym przemyśle zbrojeniowym, sanacyjnym rządzie i wierze w „bratnią pomoc państw zachodnich” – wiemy wszyscy z lekcji historii. Tak samo już dawno mogły potoczyć się losy KRLD, gdyby kraj ten nie był rządzony przez odpowiedzialnych i myślących przyszłościowo przywódców, którzy stworzyli swoją własną silną strategię obrony. Gdy USA widzi zorganizowany opór – nigdy nie zaatakuje bezpośrednio.

Stany Zjednoczone Ameryki, jeśli przyjrzeć się stosunkom społecznym panującym w tym „raju na ziemi”, wykazują coraz większą tendencję patologiczną. Coraz wyższy odsetek populacji stanowią bezdomni (którzy nie są w stanie spłacać bankom zaciągniętych pożyczek) oraz młodzież uzależniona od narkotyków twardych, nie widząca żadnej przyszłości w swojej dalszej egzystencji. W USA nasila się ilość brutalnych napaści z użyciem broni palnej, a ciała żołnierzy biorących udział w amerykańskich napaściach na inne kraje wyrzuca się na miejskie śmietniska. Zupełnie inaczej, aniżeli w hollywoodzkich produkcjach sławiących tzw. „American Dream” jako drogę sukcesu dla każdego.

USA oraz marionetki na ogół przedstawiane są w mass mediach jako „nośnik demokracji”. Jeśli wziąć pod uwagę ilość wojen rozpętanych za kadencji laureata Pokojowej Nagrody Nobla, herszta Ameryki – Baracka Obamę – dalszy komentarz jest zbędny.

2. Dehumanizacja ofiary napaści, odebranie człowiekowi jego człowieczeństwa

W czasach III Rzeszy hitlerowskiej stosowano medialny trick polegający na odebraniu cech ludzkich ofierze zbrojnej napaści. Polaków i innych Słowian oraz resztę podbijanych narodów uznano za „podludzi”, których niemiecka „Rasa Panów” miała całkowicie wyeliminować fizycznie aby „oczyścić krew Rasy Aryjskiej”, etc. Później, tuż przed atakiem zbrojnym – następowało krótkotrwałe embargo informacyjne.

Współczesne mass-media wmawiają nam, że na świecie w wieku XXI istnieje „oś zła”, która de facto składa się z narodów jakich USA nie podporządkowały sobie. Jeśli coś jest złe – należy to zniszczyć – idąc tokiem rozumowania „wojskowych ekspertów” ukazywanych w publicznych wystąpieniach przed kamerami. Nie zastanowią się oni, że np. zrzucając ładunki ze „zubożonym” uranem na cele stricte wojskowe (Jugosławia, Iran), powoduje się także skażenie środowiska naturalnego – co ma wpływ nie tylko na zdrowie lokalnych cywili, ale również na globalne warunki w jakich wszyscy żyjemy na jednej planecie. Ofiarami „cudownych broni” reklamowanych w programach militarystycznych sponsorowanych przez USA padają zwykli ludzie. KRLD oraz ludność cywilna każdego niezależnego od Ameryki kraju może w związku z tym paść ofiarą ludobójstwa. Tej samej  „demokracji” USA doświadczyła na własnej skórze ludność Iraku oraz Afganistanu, a w jeszcze dalszej przeszłości – Wietnamu bombardowanego napalmem w barbarzyński sposób.

Gdy Arabów przedstawiono medialnie jako „terrorystów” oraz „islamskich fanatyków” (doskonały grunt dały sterowane przez CIA wydarzenia 9/11), świat zachodni wyraził ciche przyzwolenie na ich mordowanie w kolejnych wojnach oraz rozgrabienie najcenniejszych skarbów ich krajów (np. Muzeum Narodowe w Bagdadzie w Iraku). Nikt nie protestował, ponieważ walka była w rzekomo „słusznej sprawie o demokrację i przeciw międzynarodowemu terroryzmowi”.

W bardzo podobny, obrzydliwy sposób, odczłowiecza się Koreańczyków przez nadanie im obraźliwych epitetów, takich jak „fanatycy”, „komuniści”, „idioci”, „bandyci”, „indoktrynowane od małego marionetki Kima”, zaś armię KRLD ośmiesza sloganami typu „przestarzała”, „źle wyszkolona”, „niedożywiona”.

Hitlerowcy identycznie przedstawiali w swojej propagandzie podbijane przez nich narody. Słowianie – jako ludy prymitywne, nosiciele chorób wenerycznych, element „rasowo nieczysty” – do „ucywilizowania” przez eksterminację, Francuzi – jako pacyfiści i tchórze do podporządkowania sobie (to akurat okazało się prawdą), etc.

Powyższe daje wiele do myślenia. USA strategicznie nie zyskały nic na zniszczeniu Iraku oraz Afganistanu, gdyż po dziś dzień działa tam lokalna silna partyzantka. Nowocześnie wyposażeni, lecz psychicznie słabi jankesi często nie dają rady małym grupkom powstańców, których jedyną bronią jest nierzadko prosty karabinek, wiązka granatów oraz wiara w konieczność obrony własnej ziemi ojczystej przed najeźdźcą. Nie inaczej będzie w przypadku KRLD – stąd wszelkie próby podjęte przez amerykańskie i zachodnie mass media, mające na celu stworzenie wizerunku „koreańskiego podczłowieka”. Brzmi znajomo? Pamiętajmy też, że wulgarne określenie Azjaty mianem „żółtek” rozpowszechniło się w kulturze masowej na całym świecie po przegranej USA w Wietnamie. W hollywoodzkich produkcjach, bardzo często używa się tego epitetu, stosowanego pierwotnie przez sfrustrowanych amerykańskich żołnierzy, nie dających sobie rady z lokalną partyzantką Wietkongu.

3. McDonaldyzacja, uniformizacja społeczeństwa zachodniego, kreowanie masowej bezmyślności

Media amerykańskie oraz zachodnioeuropejskie zarzucają często społeczeństwom państw niepodległych „uniformizację”, „brak różnorodności”, etc. jednocześnie określając własnych obywateli mianem „indywidualności”, „wolnych ludzi”, „demokratów”… Czym jest jednak pozorny indywidualizm promowany przez owe mass media, jak nie odwracaniem uwagi od rzeczywistego zagrożenia ograniczania wolności osobistej? Kryje się ono w narzuconym stylu życia, który stał się bardzo popularny. Życiem przeciętnego Amerykanina czy Europejczyka sterują media oraz spece od reklamy i Public Relations – profesjonalni kłamcy, o których na ogół nie ma on pojęcia. De facto – na 10 decyzji o dokonywanych zakupach (samochód, dom, kosmetyki, produkty żywnościowe potrzebne na co dzień) najwyżej jedna lub dwie są decyzjami wynikającymi z wolnego wyboru! Cała reszta wynika z powtarzanych jak mantra tekstów reklam, odpowiednio dobranej kolorystyki, udźwiękowienia ich, a także przekazów podprogowych różnego rodzaju, wywierających presję na podświadomość.

„Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” – jak mawiał minister propagandy hitlerowskiej Goebbels. Przeciętnemu mieszkańcowi USA lub Europy można obecnie wmówić praktycznie wszystko i niestety będzie on wierzył w informację jakby była najwyższą świętością. Co gorsza, każdego korzystającego z alternatywnych źródeł informacji, uzależniony od mass mediów zachodni fanatyk, uzna za „wariata”, „oszołoma”, „komunistę”, „faszystę”, „terrorystę”, „agenta obcego wywiadu”, etc.

Społeczeństwo zachodnie wcale nie jest wolne. Nie trzeba zakładać człowiekowi kajdan i zamykać w więzieniu, aby uczynić go niewolnikiem. Wystarczy go zmanipulować. Wówczas nawet zachęcany – nie będzie chciał opuścić swojej niewoli.

Już w średniowieczu inna znana zbrodnicza organizacja – Watykan – zastosowała ten trick wobec zakonu Templariuszy. Rycerze ci uważali, że posiadają bardzo szeroką autonomię. Kościół skończył z nimi wówczas, gdy przestali być Watykanowi potrzebni, gdy „pożyteczni idioci” wypełnili swoją ludobójczą misję na Bliskim Wschodzie i aby zbyt wiele wstydliwych sekretów tzw. „Stolicy Apostolskiej” nie ujrzało światła dziennego.  Po raz kolejny przychodzą na myśl zwłoki amerykańskich żołnierzy wyrzucanych przez rząd USA na śmietniki komunalne. Historia lubi się powtarzać…

Dzisiejszy człowiek myśli że jest wolny, prowadząc leniwy oraz wygodnicki tryb życia, kupując i konsumując masę dóbr, które nie są mu de facto potrzebne, a jakie musi nabywać na rozkaz płynący z reklam. Taki człowiek pozbawiony jest głębszego rozumowania, poza chęcią dokonywania zakupów. Nie zrozumie nigdy, iż każdy kraj rządzi się swoimi własnymi prawami, na ogół wynikającymi z innego charakteru zamieszkującego go narodu. Łatwiej nazwać Koreańczyków „fanatykami”, niż zagłębić się w fascynującą, a często niestety i tragiczną historię tego pięknego kraju. A przede wszystkim – udać się do Korei osobiście.

4. Celebryci, product placement, choroba i lekarstwo na nie, profesjonalni kłamcy w służbie korporacji

Wspomnieliśmy już nieco o specjalistach od reklamy oraz manipulacjach psychologicznych. Przyjrzyjmy się współczesnym „autorytetom moralnym” świata zachodniego, których określa się mianem celebrytów. Narzucają oni bowiem wielkim ludzkim masom sposób zachowania się, ubierania lub nabywania poszczególnych dóbr konsumpcyjnych. Gdy w państwach niepodległych media przedstawiają jakąś postać – na ogół jest ona rzeczywiście wybitnym naukowcem, wynalazcą, dowódcą wojskowym, jednostką pozytywnie wpływającą na życie całego narodu. Zachodni celebryci często są zdemoralizowani (Marylin Manson), niewykształceni (George Bush), kierują się niskimi pobudkami (Madonna), a ich życiorysy najczęściej są załgane (Marylin Monroe). Dawniej miejscem im podobnych był cyrk, gdzie pełnili role błaznów lub ulica, gdzie służyli jako prostytutki. Dziś błazen oraz prostytutka dyktują swój styl życia wielu ludziom i niestety znajdują wśród nich poklask oraz akceptację. Czy lepiej słuchać się „dobrej rady” człowieka o wątpliwej reputacji, czy też kogoś rzeczywiście zasłużonego? Odpowiedzcie sobie sami.

W wielu amerykańskich oraz zachodnich filmach najemni clowni i prostytutki zwani celebrytami posługują się przedmiotami zbytku produkowanymi przez ponadnarodowe korporacje, których jedynym celem jest tylko i wyłącznie zysk. Takie działanie nazywa się „product placement”, służy zmuszaniu zwykłych ludzi do zakupu jeszcze jednego zbędnego im przedmiotu (lub co gorsza – zaciąganiu kredytów na zakup drogiej i awaryjnej zabawki). Częstokroć mass media świata zachodniego wmawiają również ludziom konieczność posiadania jakiegoś przedmiotu za pomocą stworzenia „choroby”, którą dany przedmiot ma „leczyć”. „Jeśli kupisz samochód, zyskasz lepszą pozycję społeczną”, „jeśli kupisz nową pralkę, zapłacisz niższe rachunki za prąd”, „w naszej bieliźnie wyglądasz lepiej”, „pierze lepiej niż inne proszki”, itp. Rzecz jasna, nie chodzi o „lekarstwo” na „chorobę”, lecz o dokonywanie kolejnych, niekoniecznie niezbędnych, zakupów lub zadłużanie się ponad możliwości spłacania długów.

Tymczasem dobrego produktu wcale nie trzeba reklamować, gdyż broni się swoją jakością. Profesjonalni kłamcy, czyli celebryci, większość współczesnych dziennikarzy zachodnich oraz specjaliści do spraw reklamy i PR działają de facto na pasku korporacji. Żadna informacja pokazywana w mass-mediach nie jest przypadkowa. Wszystkie są w doskonały sposób ułożone po to, abyś ciągle kupował, kupował i kupował, nie wiedząc nawet czemu podejmujesz swoje decyzje…

Mass media zachodnie nie pominęły także kwestii KRLD. Jak zostało już powyżej powiedziane – kraj ukazywany jest wyłącznie w świetle negatywnym, co ma zwiększyć poparcie dla USA w razie ataku na to państwo. KRLD występuje w filmach, grach komputerowych, wiadomościach telewizyjnych jako „choroba”, na którą lekarstwem będzie „prewencyjne uderzenie, obalenie reżimu i zaszczepienie demokracji”. Nikt jednakże nie wspomina o okrucieństwach współcześnie prowadzonych wojen z użyciem potwornych broni… Nie jest to w interesie korporacji produkujących uzbrojenie dla USA oraz państw marionetkowych. Broni trzeba przecież sprzedać jak najwięcej, gdyż chodzi wyłącznie o potężny zysk. Nic lepiej nie nakręca koniunktury jak wywołanie wojny  – zwłaszcza przy kolosalnym amerykańskim zadłużeniu.

5. Promocja przemocy w filmach oraz grach komputerowych, muzyce – osłabianie reaktywności, droga ku zbrodni

Współczesne badania psychologiczne wykazały, że na świecie od zawsze istniał pewien odsetek ludzi o szczególnym uwarunkowaniu do popełniania przestępstw. Jest to fakt potwierdzony naukowo. Jednakże wychowując takich ludzi we właściwy sposób, kierunkując odpowiednio – można zapobiec patologii.

USA jest jednym z największych producentów gier komputerowych, wielkie korporacje przeznaczają na nie miliony dolarów, które mogłyby uratować niejedno ludzkie istnienie na świecie. Odeszły w niepamięć czasy, gdy na ekranie grafika była przedstawiana bardzo umownie, a dźwięk praktycznie nie istniał. Dziś mamy do czynienia z tzw. fotorealistyczną grafiką w wysokiej rozdzielczości, w pełnym trójwymiarze, która wiernie odwzorowuje otoczenie gracza. Jaki wpływ mają jednak gry komputerowe na brutalizację życia? Podobnie jak coraz straszniejsze filmy ze scenami mordów oraz teksty piosenek propagujące narkomanię, dewiacje seksualne, samo okaleczanie się, gwałty i sadyzm – gra komputerowa promująca przemoc również jest nośnikiem informacji. Przy czym jest znacznie bardziej szkodliwa, gdyż gracz jest nikim innym, a głównym „aktorem”. Obecnie stosowane przekazy podprogowe również wywołują w graczu określone reakcje. Na ogół są to reakcje typu „zabij wszystko co się rusza”, całkowicie pozbawione wszelkiej logiki. Wyjątkowo brutalne sceny ukazane czy to widzowi w kinie, czy też graczowi przed komputerem, albo słuchaczowi muzyki mają za cel jedno. Człowiek i jego psychika skonstruowana jest tak, że doświadczając różnych patologii – zatraca wrażliwość. Seryjny morderca opowiadający w sądzie beznamiętnie o najokrutniejszych zbrodniach, spokojny o swój dalszy los gwałciciel czy „demokratyczny” przestępca wojenny – jest widokiem stale obecnym w mass-mediach. Oni są jednak skutkiem, a nie przyczyną, a ich czyny kryminalne dokonywane są mimo silnie uzbrojonej policji, kamer ulicznych, etc.

USA hoduję sobie bowiem masowo doskonały materiał na żołnierzy – ludzi niewykształconych, zaspokajających wyłącznie najbardziej prymitywne potrzeby, całkowicie „znieczulonych” na krzywdę kogoś drugiego, pozbawionych wszelkiej empatii i wypranych z chęci czynienia dobra. „Nowy Człowiek”, potrzebujący coraz mocniejszych doznań, coraz silniejszej stymulacji z zewnątrz. Nazywa się to w psychologii niską reaktywnością emocjonalną. Niestety, wzorce typu „zabij wszystko co się rusza” dają o sobie znać wyjątkowo brutalnie. Nic też dziwnego, że po każdej wojnie prowadzonej przez USA, szpitale psychiatryczne pękają w szwach. Przyroda sama balansuje się tak, że nawet do psychiki „zaprogramowanego” mordercy wojennego prędzej czy później dociera to, co zrobił.

W krajach jak Białoruś, Iran, Wenezuela czy KRLD nie instaluje się na ulicach kamer milicyjnych, a przestępczość jest wyłącznie skrajnym marginesem społecznym. Porównajmy to z pierwszym lepszym amerykańskim tzw. „Reality Show”, gdzie niektórzy bandyci dokonują zbrodni wyłącznie, aby… znaleźć się w telewizji! Czy warto traktować poważnie zapewnienia o „wolności i demokracji” państwa, którego podstawą istnienia jest prowadzenie wojen na całym świecie oraz wzmacnianie przestępczości na swoim terytorium?!

6. Rządy marionetkowe, GMO, NWO

USA w podbijanych przez siebie krajach, na ogół instaluje „demokratyczne”, a w rzeczywistości w pełni kontrolowane marionetkowe rządy. Oprócz militarnych interesów Stanów Zjednoczonych Ameryki, mają one również za zadanie zapewnić powodzenie korporacjom oraz ponadnarodowej finansjerze.

Rządy marionetkowe oraz związane z nimi mass-media ośmieszają wartości takie jak patriotyzm, wspólnota rodzinna, szacunek do władzy we własnym kraju, aby wprowadzić chaos w kierowanych przez siebie społeczeństwach. Generał Kim Il Sung bardzo często podkreślał, że jego postawa życiowa wynika z wychowania w domu, gdzie wszyscy od pokoleń byli działaczami niepodległościowymi. Rządom wysługującym się USA przyświeca jeden cel – likwidacja społeczeństwa i zastąpienie go „zatomizowanym” zbiorem ludzi nie mających ze sobą żadnej głębszej więzi. Łatwiej bowiem rządzi się masą, która nie wykazuje najmniejszej solidarności w przypadku zagrożeń. Wówczas prostym jest też zduszenie wszelkiej antyimperialistycznej opozycji.  Kolejnym etapem niszczycielskiej działalności USA jest, wzorowane na hitlerowskich obozach zagłady masowej, prowadzenie doświadczeń na ludziach. Tym razem nie tak jawnie, jak Dr. Mengele oraz inni „naukowcy” chronieni po wojnie przez Watykan, a często pracujący później dla USA. Doświadczenia prowadzone na ludziach związane są ze stosowaniem modyfikowanej genetycznie, toksycznej żywności (fast foody). Wpływ GMO na organizmy żywe nie został jeszcze do końca zbadany. Najtańszym i najliczniejszym „obiektem doświadczeń” dla współczesnych spadkobierców „naukowców” z obozów zagłady jest konsument utwierdzony w przekonaniu o swojej wolności osobistej i swobodzie wyboru przy zakupach. Wprowadzenie toksycznej żywności oraz lekarstw na choroby powodowane przez nią, również jest elementem polityki imperialistycznej. Na ogół ta sama firma produkuje trującą żywność i lekarstwa na choroby, jakie ona wywołuje – bezczelnie zarabiając podwójnie na ludzkim cierpieniu. De facto mówimy tu o ludobójstwie w skali masowej, dokonywanym w białych rękawiczkach.

W czasie klęsk nieurodzaju w KRLD, gdy kraj borykał się z problemem głodu, mass media USA podały informacje o odrzuceniu części tzw. „pomocy żywnościowej”. Jeśli czytaliście książki Karola Maya, z pewnością pamiętacie „pomoc” białych dla Indian w postaci „ciepłych koców na zimę”, które były zarażone wirusem ospy. Indianie (natywni Amerykanie) ginęli masowo, gdyż ospa była chorobą im nieznaną, nie byli na nią odporni.

„Pomoc” odrzucona przez KRLD była to żywność GMO. W krajach niepodległych bardzo często rząd wprowadza zakaz upraw GMO pod groźbą kary więzienia, w trosce o zdrowie swoich obywateli.

Atomizacja społeczeństw, broń biologiczna (w tym GMO) służy USA oraz ponadnarodowej finansjerze wielkich korporacji (Rotschild, Rockefeller, Goldman Sachs, Morgan czy inni bandyci) do zaspokojenia swoich chorych ambicji. Celem jest stworzenie, we współpracy z Watykanem – NWO (New World Order). Jeden świat, jeden rząd, jedna policja, jedna armia. Świat straszliwego ucisku, podporządkowania ludzi ustrojowi wzorowanemu na hitleryzmie, gdzie nikt nie ma wpływu na swoje życie, a faktyczną władzę sprawuje za pomocą terroru mniej niż 1% ludzi na Ziemi – wszystko tylko i wyłącznie w imię pomnażania ich kapitału oraz gdzie kapitał jest jedyną, naczelną wartością.

7. Ustrój USA, Watykan i ich marionetki – metody samoobrony

Nazizm, zwany również hitleryzmem, stworzony przez Adolfa Hitlera ustrój III Rzeszy Niemieckiej, był bazą dla współczesnych amerykańskich ideologów New World Order oraz wspierającego ich Watykanu. Nic dziwnego – wielu zbrodniarzy z Niemiec znalazło ciepłe posady w Ameryce po zakończeniu II wojny światowej (ich przerzut następował za zgodą urzędników kościelnych). Podobnie współcześni zbrodniarze wojenni nazywani są „bohaterami” w mass-mediach. Jest jednak pewne „ale”… Gdy sieć Internet pojawiła się masowo w domach większości ludzi na świecie około 1995 roku, zyskaliśmy sposób na błyskawiczną wymianę informacji w każdej dziedzinie. Oczywiście, sieć została zaśmiecona, aby utrudnić dostęp do wszystkiego, co wartościowe – ale informacja prędzej czy później znajduje swojego adresata. Współcześnie można i trzeba, jeśli choć trochę myśli się samodzielnie, nazywać rzeczy po imieniu. Ideolodzy NWO, imperialiści, najbardziej boją się PRAWDY O NICH SAMYCH! KRLD jest ośmieszana oraz demonizowana w mass-mediach, ponieważ bez żadnych niedomówień obnaża prawdę o największym planie zniewolenia ludzkości przez wąską grupę czerpiącą z tego kolosalny zysk. „Domek z kart” może bardzo szybko runąć, gdy każdy kto myśli „hej, coś tu jest nie tak na tym świecie?!” zacznie szukać informacji w źródłach niezależnych. KRLD może być de facto świetną platformą do stworzenia globalnego ruchu oporu przeciw imperializmowi i NWO. Stąd tak liczne napaści prasowe, telewizyjne oraz internetowe na jeden z nielicznych krajów niezależnych od dyktatu wielkiej finansjery. W dążeniu do niezależności, wykształceniu całkowicie własnych metod produkcji dóbr oraz ich wymiany, a nawet budowy dobrych relacji międzyludzkich – powinniśmy uczyć się będąc zainspirowanymi Ideą Dżucze, jednocześnie opierając się każdy o własne wzorce kulturowe. Tylko wówczas zdusimy potwora NWO w zarodku i wówczas będziemy pewni, że wszystko co widzimy oraz słyszymy wokół siebie jest autentyczne. Jeżeli wspólnie z KRLD oraz innymi niezależnymi od USA czy Watykanu krajami nie podejmiemy wspólnej walki o wolność – jutro możemy nie mieć możliwości przeczytania nawet pojedynczej informacji nie będącej sfabrykowanym tworem wojennej propagandy jankesów.

8. Ośmieszanie wartości

Ministerstwo Propagandy III Rzeszy, oprócz odbierania ofierze napaści wszelkiej ludzkiej godności (co zostało już wcześniej omówione skrótowo), stosowało jeszcze jeden element walki propagandowej. A mianowicie: hitlerowskie media starały się publicznie ośmieszyć wszelkie wartości jakie wyznawał cel potencjalnego przyszłego ataku. Polaków oraz innych Słowian i pozostałe narody przeznaczone do wyniszczenia ukazano jako prymitywnych „podludzi” (niem. Untermensch), którzy w ogóle nie powinni istnieć.

Zwróćmy uwagę na popularną amerykańską retorykę, począwszy od lat ’50 XX wieku i czasy rywalizacji z Blokiem Wschodnim – „patriotyzm to antykomunizm”. Jakież to płytkie, w porównaniu do encyklopedycznej definicji patriotyzmu, która brzmi: „postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a także gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością”.

Widzimy na tym oraz innych omawianych wcześniej przykładach, iż współczesne mass media stosują w świecie identyczną metodę niszczenia wizerunku nie tylko Przywódców (byłych i obecnego) KRLD, co ich dawni hitlerowscy koledzy po fachu. Ludzkie masy ukształtowane przez zmanipulowaną informację medialną będą gorąco popierać atak USA na KRLD, podobnie jak czyniły w przypadku zniszczenia Iraku lub Afganistanu. Gdy świat obiegł drastyczny film ze sceną powieszenia Saddama Husajna, wielu ludzi cieszyło się – oczywiście do czasu, kiedy… ktoś nie nazwie „terrorystami” ich bądź ich własnych rodzin. „Terrorystą” czy „psychopatą”, albo „dyktatorem” jest określany nie faktyczny terrorysta, psychopata lub dyktator – lecz każdy, kto stoi na drodze jankeskiego imperializmu!

Wojna jaką KRLD musi prowadzić, nie jest w takim razie wojną ofensywną. Wszelkie działania (nawet te zaczepne) podjęte przez KRLD służą wyłącznie patriotycznej obronie własnej niepodległości w walce z potężnym wrogiem!

9. Kolaboranci, bratobójstwo

W każdym bez wyjątku narodzie zdarzają się jednostki podłe i sprzedajne. W czasach przed II wojną światową, hitlerowska Abwehra (wywiad wojskowy) starała się na Kresach Wschodnich podsycać konflikty pomiędzy Polakami a Ukraińcami (jednocześnie szkoląc w Berlinie przyszłe ukraińskie kadry dowódcze). Działania militarne dały przyzwolenie na potworne zbrodnie kolaborującej z Niemcami UPA na Wołyniu i Podolu. Bratobójstwo nawet po dziś dzień pozostawiło w świadomości obu bliskich sobie narodów ciągle jątrzące się rany, uniemożliwiające głębszy pojednawczy dialog międzyludzki.

Korea Południowa, marionetkowy kraj zarządzany de facto przez USA, również szkoli oddanych zbrodni koreańskich siepaczy – wyrodnych synów narodu koreańskiego. Celem jest wywołanie walk bratobójczych, skłócenie na zawsze braci i sióstr mieszkających w jednym kraju od wieków. Techniki manipulacji odbiorcą przekazu medialnego rozwinęły się jednak znacząco od czasów II wojny. Wykorzystano jeszcze jeden prosty mechanizm: kolaboranci (na których w normalnych warunkach wykonuje się wyrok śmierci za zdradę) są ukazywani jako „uciekinierzy”, „opozycjoniści” lub „eksperci” i na ogół pełnią oni rolę zawodowych krzykaczy lub pożytecznych idiotów – dobrze opłacanych przez TV i prasę (podobnie mają się losy „opozycji” białoruskiej w Polsce). Jako że kłamstwa powtarzane wielokrotnie przez coraz to nowe „autorytety” (patrz omawiani wcześniej celebryci) wpływają na ludzkie masy – odbiorcy na ogół wierzą, że KRLD jest krajem złym. Nie potrafią jednak, poza cytowaniem bardzo płytkiej argumentacji „ekspertów” znanych z mass mediów, powiedzieć, co w KRLD jest takiego złego. Dają jednakże przyzwolenie na czynienie zła wobec KRLD, co tylko dolewa przysłowiowej oliwy do ognia.

KRLD nie dąży do wojny bratobójczej – Korea musi zostać zjednoczona gdyż Północ i Południe to jeden naród o historii liczącej sobie ponad pięć tysięcy lat! Ukarać trzeba siły okupacyjne USA oraz wszystkich koreańskich zdrajców współpracujących z zaborcami. Jak wiadomo – zupełnie inny charakter ma informacja ukazywana nam na co dzień w zachodnich mass mediach i należy ją odrzucić, aby zrozumieć co w rzeczywistości dzieje się współcześnie na Półwyspie Koreańskim.

W 101 rocznicę urodzin Wiecznego Prezydenta Kim Il Sunga 15.04.2013

KFA Polska