Niepełnosprawni Północnej Korei

Nie jest tajemnicą, że zachodnie media manipulując obrazem jakiegokolwiek państwa socjalistycznego, albo jakiegokolwiek czerwonego ruchu czy organizacji wymyślają przeróżne bzdury – rzekome łamanie praw człowieka, bestialskie zachowanie, strzelanie do bezbronnych i tak dalej. Bywa i tak, że w swojej tyradzie nienawiści podają przykłady, które przekraczają granice dobrego smaku i robią kobrę z logiki.

Przypadek Korei nie jest (co za niespodzianka) odosobniony, jej obraz jest notorycznie zakłamywany, zaś sam kraj przez to tylko cierpi. Spróbuj przejść się po ulicy swojego miasta i spytać przypadkowego przechodnia co wie o KRL-D, z pewnością powtórzy paplaninę, którą usłyszał w telewizji, albo przeczytał w jakimś brukowcu. To smutne. Jedną z tych rewelacji jest powielane kłamstwo, jakoby rząd Korei Północnej osadzał osoby niepełnosprawne w „obozach koncentracyjnych”, bo się ich wstydzi i przez to umieszcza je z dala od Pjongjangu. Przelecimy sobie szybko listę najlepszych odkryć Zachodu, dokonanych w tym wypadku przez kolejnego reporteżynę od siedmiu boleści z Półwyspu Iberyjskiego: Jona Sistiagę. Przykre jest, że ludzie po zapoznaniu się z takim czymś nawet nie spróbują zweryfikować tych informacji, tak jakby była to prawda objawiona i dobranoc; w ich świadomości utrwala się kaleczący obraz tego odległego państwa.

Jest tylko po hiszpańsku, aczkolwiek oglądałem go i uwierzcie mi, niczym się nie różni od całej reszty bzdetowatych dokumentów o Korei. Rozkładanie takich rzeczy na czynniki pierwsze to sama przyjemność, ale nie o tym traktuje ten artykuł. W każdym razie, w ciągu pierwszych trzech minut zdążono opowiedzieć, że:

– Minuta 2:41 „¿Quieres saber quién es mi dios? Mi dios es el Gran Lider: ¡Kim Jong Il!” – „Chcesz wiedzieć kto jest moim bogiem? Moim bogiem jest Wielki Przywódca: Kim Jong Il!”. Koreańczyk mówił po angielsku, słychać jednak jedynie początkowe „Do you want”, reszta jest zagłuszona, oczywiście oprócz momentu gdy wypowiedział imię syna wyzwoliciela Korei, które z grozą powtórzył lektor. Tak naprawdę to nie wiadomo co on powiedział, wiadomo jedynie co dodali w postprodukcji. To jest bardzo prosta sztuczka psychologiczna mająca na celu uwiarygodnienie zmanipulowanej wypowiedzi, polegająca na podaniu części prawdziwej informacji możliwej do zweryfikowania w łatwy sposób (bez żadnych wątpliwości – „Do you want” oznacza „Czy chcesz”. To jest prawda), a reszta zostaje wycięta i zamieniona na to co tam sobie autor wymyśli – ktoś, kto nie jest świadomy takich zabiegów uwierzy w tę wypowiedź wiedząc, że przecież pierwsze trzy słowa są zgodne z tym, co mówi lektor. Uważajcie na to w przyszłości oglądając wiadomości.

– 3:22 „(…) Aunque los líderes del partido se muevan en Mercedes y el resto del pueblo lo anda bicicleta” – „(…) Dygnitarze jeżdżą Mercedesami, a społeczeństwo ma tylko rowery”. Po pierwsze, to w Polsce (i w Czechach, i w Niemczech, i w Belgii, i w Kanadzie, i w Mozambiku…) politycy też jeżdżą luksusowymi autami. Z tą różnicą, że te pokazane na filmie są zarejestrowane białymi tablicami, a więc są po prostu służbowymi pojazdami należącymi do Rządu. U nas natomiast nader często zdarza się, że czarne Merce z Wiejskiej są na wyłączność osób prywatnych, a buliliśmy za nie my wszyscy z naszych podatków. Po drugie, poniżej umieściłem zdjęcie z wyjazdu delegacji KFA Polska na obchody 70. rocznicy powstania Partii Pracy Korei. Ta, na pewno te wszystkie auta należą do dygnitarzy, oficerów, komendantów i Lenin raczy wiedzieć do kogo jeszcze. A jeśli chodzi o rowery, to dobrze wiedzieć, że Warszawiacy poruszając się po mieście jednośladami Veturilo też są uciemiężeni.

– 3:02 – „Donde carreteras están vacías y los hombres vistos solo en colores oscuros” – „(tradycyjne Kłamstwo Pustych Dróg) i mężczyźni są widziani jedynie w odzieży o ciemnym kolorze”. Całe szczęście, że tu na zachodzie mamy męskie garnitury w kucykowe wzorki.

– 0:00 – 50:02 – wiele, wiele więcej 🙂

DSC_2523 DSC_2648 12109138_517034061806962_116481507844728471_n „Gdzie ulice są zupełnie puste (…)”

Wróćmy jednak do meritum: A B Rim Ju Song, koreański pływak na paraolimpiadzie w 2012 roku

Korea Północna, pomimo oskarżeń Zachodu, dba o CAŁE swoje społeczeństwo, między innymi także i o niepełnosprawnych. Nie ma żadnego podziału na tych pięknych: pełnosprawnych i zdrowych, i tych brzydkich, co mieli pecha i urodzili się z defektem albo przydarzył im się ciężki wypadek, przez co mają rzekomo mniejsze prawa.

Prawo Ludowej Korei jasno głosi, iż „gwarantuje opiekę medyczną i edukację osobom niepełnosprawnym”, a to wszystko, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że nam, ludziom przyzwyczajonym do krętactwa ubezpieczeniowego i przeliczania życia człowieka na procent od przedsiębiorstw pogrzebowych minus koszt pavulonu ciężko w to uwierzyć, jest zupełnie za darmo.

Co więcej, w dwa tysiące drugim roku powołany został Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża dla niepełnosprawnych, aby pomóc temu państwu w jego staraniach. W dwa tysiące czwartym zaś, zostały stworzone protezy dla ośmiuset pięćdziesięciu osób. Większość z tych nieszczęśników straciła kończyny w wyniku tragicznego w skutkach wypadku i koniecznej z tego powodu amputacji.

Dobrym przykładem jest sprawa Li Donga, któremu podczas pracy w polu jako woluntariusz zdarzył się wypadek w wyniku którego stracił nogę. Po rehabilitacji Koreańczyk wciąż kontynuował swoje życie i wykonywał swój zawód – zawód medyka. A gdzie? A w Pjongjangu! Tak, w tym samym mieście które „nasi” starają się nam przedstawić jako dowód na to, iż „w Korei są tylko zdrowi”. Li wciąż mieszka (tak jak wcześniej) w stolicy bez żadnych problemów ze strony państwa, nadal prowadząc swój gabinet na takich samych zasadach i z takim samym planem pracy, co jego koledzy po fachu. Źródło: Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża https://www.icrc.org/spa/resources/documents/misc/5wqmft.htm

C DSzpital chirurgii ortopedycznej w Hamhung

1958 rok – na Północy został wzniesiony wyżej pokazany szpital, a na Południu nieco wcześniej armia Republiki Korei wraz z misjonarzami demokracji na bagnetach wycinali ludzi na wyspie Czedżu

E F

Ponadto, Korea Północna obchodzi również międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych. To zabawne, że w kraju gdzie izoluje się inwalidów, jest obchodzone takie święto… A może po prostu nasze media troszkę mijają się z prawdą?

Korea ma również swoją własną drużynę paraolimpijską („Klub Sportowy Niepełnosprawnych Korei”), która należy do Centralnego Komitetu Federacji Koreańskiej dla Ochrony Osób Niepełnosprawnych. Przeznaczeniem tego klubu jest motywowanie takich ludzi do uprawiania sportu mimo wszystko i do rozwijania ich zdolności fizycznych, a także zachęcanie do brania czynnego udziału w aktywnościach społecznych, otaczanie ich opieką i gronem zaufanych osób. Stowarzyszenie to organizuje szereg gier i rozdziela je między zainteresowanymi według ich możliwości fizycznych oraz wedle ich gustów. Dla wybitnych jednostek także jest przygotowywany grunt pod ich karierę sportową na arenie krajowej i międzynarodowej.

G

Organizacja ta współpracuje z niekoreańskimi zrzeszeniami tego typu w krajach europejskich, takich jak na przykład Szwecja, Belgia, Wielka Brytania czy Niemcy. Ponadto stara się powiększać oraz rozwijać tę współpracę i program wymiany z pozostałymi organizacjami międzynarodowymi.

H

I

Paraolimpijski turniej tenisa stołowego w Pjongjangu

Korea Północna cieszy się również, jak pisałem wyżej, organizacją zwaną Koreańską Federacją dla Ochrony Osób Niepełnosprawnych (KFPD), która to jest najważniejszym organem państwowym dla poszkodowanych mającym za zadanie ich zrzeszać i integrować. Misją tejże federacji jest reprezentowanie oraz obrona praw każdego niepełnosprawnego obywatela Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Podstawową funkcją jest pomoc takim ludziom w pokonywaniu trudności związanych z nowym wyzwaniem, gwarancja godnej pozycji w społeczeństwie, rehabilitacja fizyczna i psychiczna, a także przybliżanie otaczającego środowiska do inwalidów poprzez wszelkiego rodzaju kampanie informacyjne, publikacje, spotkania i tak dalej.

J

K

L

Ł

M

N

O

P

Reasumując: media głównego nurtu po prostu bezczelnie kłamią. W KRL-D nie tylko chorzy ludzie nie są zamykani w obozach pracy, ale i dostają pełne wsparcie ze strony państwa, aby nie zostali wykluczeni z codziennego życia, w którym to aktywnie uczestniczą.

Pozdrawiam

Oryginał: http://depyongyangalahabana.blogspot.com.es/2012/10/discapacitados-en-corea-del-norte.html

Przekład: Piotr Załęski